Wrażenia i analizy, czasem luźne, czasem zwarte

Sport

niedziela, 03 lutego 2019

Stefan_HrngacherZdjęcie: Stefan Horngcher FB

Stefan Horngacher podobno zdradził w ostatnich dniach, że w przyszłym sezonie zamierza być trenerem reprezentacji Niemiec, a nie Polski. Z pewną ulgą tą wiadomość przyjąłem. Lubię faceta,szanuję i bardzo cenię, ale sytuacja kiedy taki selekcjoner podpisuje umowę notorycznie tylko na rok, nie jest komfortowa dla całego systemu. Poza tym, skoro go lubię, to niech ma nowe wyzwania. U nas już wiele więcej nie nawalczy. A dlaczego odchodzi?
Portal Sport napisał, że wraz z żoną Horngacher lepiej będzie się czuł w Niemczech, bo w Polsce jest duża presja na wynik w skokach narciarskich.
Nie wiem, może autorzy materiału wiedzą więcej niż ja, może rzeczywiście trener Stefan się skarżył na presję. Mnie się jakoś nie wydaje, żeby akurat w Niemczech było mniejsze ciśnienie na wyniki. Przecież oni ambitni w każdym sporcie, w każdym sporcie mają utopione duże pieniądze, wiele konkursów jest u nich rozgrywanych, w tym bardzo prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Jest jednak Horngacher niemieckojęzyczny, pewnie będzie się tam lepiej czuł. Pieniążki zapewne też niemałe. Poza tym, wygląda mi na faceta,który potrzebuje nowych wyzwań. A co go czeka w Polsce? Co może zrobić więcej, po zdobyciu mistrzostw świata drużynowych, mistrzostwa olimpijskiego, kryształowej kuli i dwóch turniej czterech skoczni? Co może zrobić więcej?
Poza tym lis pewnie wie, że idą chude lata. No bo popatrzmy realnie. Dobrze idzie ten sezon Polakom, bardzo dobrze. Niemniej jednak to najstarsza reprezentacja w PŚ. Do tego w którymś momencie przestał dopływać młody narybek. Przepaść pomiędzy asami kadry A, a ewentualnym zapleczem zrobiła się gigantyczna. Może to błędy w systemie szkolenia, może przypadek, ale tak jest. Tymczasem Stoch, Żyła, Hula i Kubacki lada chwila będą na sportowej emeryturze, Kot właściwie też, o reszcie praktycznie nic nie wiemy.
W sezonie 2013/14 zawdy Pucharu Świata wygrali: Krzysztof Biegun – loteryjne ale jednak – Jan Ziobro, a Klemens Murańka lokował się regularnie w okolicach 15 miejsca. Dziś żadnego z nich, choć z różnych powodów, nie ma w pierwszej kadrze. Od tamtej pory (5 lat) z nowych zawodników pojawił się tyko Jakub Wolny. Co do pozostałych – nie ma za bardzo nawet przebłysków, o regule nie wspominając.
Horngacher nie zamierza więc może czekać, aż w przeciągu krótkiego czasu z trenera dominatorów, stanie się trenerem szaraków walczących o awans do zawodów. Odejdzie jako zwycięzca.

niedziela, 20 stycznia 2019

 

Troll_Ski_Jumping

Zdjęcie: Skoki Polska

"Później wracaliśmy z Piotrem Fijasem ze zgrupowania. To była chyba wigilia. Siedzieliśmy w aucie i mówię do niego: „Piotrek, my chyba faktycznie mamy skoczka, który wygra Turniej Czterech Skoczni”. Fijas odwrócił głowę, milczał pół minuty i w końcu powiedział: „Nie martw się, przed nami święta, jeszcze wszystko się spieprzy”. "

(Przegląd Sportowy "Apoloniusz Tajner: Zakopane to magia").

niedziela, 13 stycznia 2019

kubacki_dziZdjęcie: Dawid Kubacki -  offiicial

Dawid Kubacki w końcu wygrał dziś zawody Pucharu Świata. Co najfajniejsze to, że inni skoczkowie się cieszyli tym chyba bardziej niż sam Kubacki. Stoch skakał na rękach, z Kotem nosili zwycięzcę na ramionach, Małysz to się chyba popłakał.   

sobota, 18 sierpnia 2018

 Pika

Zdjęcie: Historia Polski Dzień po Dniu FB

    Ciekawą informację można było przeczytać w profilu FB „Historia Polski dzień po dniu”, na temat początków piłki nożnej w Polsce:


„14 lipca 1894 roku we Lwowie został rozegrany pierwszy na ziemiach polskich oficjalny mecz piłkarski.
Spotkanie to, które miało miejsce w specjalnie zaadaptowanym do tego celu Parku Stryjskim rozegrane zostało między drużynami Sokoła Lwów i Sokoła Kraków. Nie było to jednak spotkanie z rodzaju tych, które znamy dziś. Zastosowana wtedy zasada gry do pierwszego zdobytego gola sprawiła, że mecz ten, na który przybyło 7 tysięcy widzów trwał zaledwie...6 minut. Strzelcem zwycięskiej dla Sokoła Lwów bramki był Włodzimierz Chomicki (zdjęcie). "


  Przy tej okazji przypomniała mi się przeczytana przed laty w Gazecie Wyborczej historyjka. Dotyczyła ona również historycznego meczu futbolowego, choć nie aż tak dawnego. Historia pokazująca jednak, że pewne trendy tyczące się tej podobno plebejskiej dyscypliny sportu, nie są nowością. Otóż w czasie okupacji, konspiracyjnie, zorganizowano mecz piłkarski o mistrzostwo Krakowa. Wystąpiła w nim Garbarnia i drugi klub, którego dziś już nie pamiętam. Spotkanie rozgrywane było w rejonie pomiędzy dzisiejszym Rondem Matecznego a Hotelem Forum. Ten mecz również był krótki w jego trakcie doszło do bijatyki kibiców. Tak się zapamiętali w rozróbie, że z boiska – bijąc się, przemieścili się do Rynku Podgórskiego. To więc co najmniej 1,5 m Kalwaryjską. Podczas okupacji, śmiało. Mało tego. Zatrzymali się na bramie posterunku Gestapo, które było w Rynku Podgórskim, w kamienicy powojennego pogotowia. Walili sobą o wrota tej instytucji, a gestapowcy czekali, aż tamci się nawzajem wykrwawią.
    Skąd w ogóle wzięła się piłka nożna w Polsce? Może prawdziwa jest również krakowska legenda. Przywiózł ją rzekomo doktor Jordan. Przy wjeździe zatrzymano go na granicy pod podejrzeniem, że to bomba. Został wypuszczony, a piłka rzeczywiście rozsadziła nasze dotychczasowe życie.

piątek, 06 lipca 2018

Sepp_Herberger_2Sepp Herberger

Zdziwiło mnie, jak w którymś z meczów w Rosji jeden piłkarz drugiemu coś tłumaczył i zasłaniał przy tym usta. Zdziwiło mnie to w pierwszym momencie, ale szybko skojarzyłem, że to po to, aby przeciwnik nie podsłyszał konceptu. No dobrze,ale to grała jakaś drużyna z fryki. Zszedł się jeden reprezentant Nigerii z drugim, grają np. ze Szwajcarią i co, boją że Szwajcar zobaczy po ruchu warg, co mówi po nigeryjsku? Chyba że nawet Nigeryjczycy już mówią tylko po angielsku.

Sprawa dziś jest poważ, znajomość języków i szybki przebieg informacji. Ale kiedyś było zupełnie inaczej. Tego typu epizod był jednym z tych,które zaważyły na pokonaniu Węgier i zdobycia mistrzostwa świata przez Niemców w 1954 roku. Niemcy przygotowywali się do finałowego meczu od dawna. W tym jeden z zawodników, któremu niemiecki trener Sepp Herberger powierzył specjalne zadanie. Przez rok uczył się języka węgierskiego. Nauczył się. Minęło wiele czasu meczu i Węgrzy nieodwracalnie już tracili, zanim zorientowali się o co chodzi. Że jeden z Niemców słyszy warianty, jakie chcą grać i przez to są ubiegani. Sytuacja nie do pomyślenia, przy dzisiejszym tempie gry. Wtedy jednak, czyli czasach słynących z tego że na boisku biegał tylko zawodnik z piłką i atakujący go, miało to znaczenie. Taka ciekawostka techniczno-taktyczna. Nie jedyna w wachlarzu możliwości Seppa Herbergera. Po kryjomu niejako nakazał trenować do roli lewoskrzydłowego komuś,dotąd był środkowym i Niemcy wiedzieli, że takim był. Niemcy wyszli nominalnie bez lewego pomocnik,a, Węgrzy olali ten odcinek, a tymczasem zaskakująco jakiś świeżak tam wbiegał. Następny fortel i cud w Bernie stał się faktem, Niemcy zostali mistrzami świata. To był ich pierwszy triumf po wojnie. Sepp Herberger zastosował wiele tricków, wiadomo przecież, że Węgrzy z Puskasem i Kocisem, piłkarsko byli wręcz wielokrotnie lepsi. Wiele tricków, w tym i te, niekoniecznie sportowe. Piłkarze tej reprezentacji nie żyli zbyt długo, często chorowali na żółtaczkę, co sugerowałoby stosowanie dopingu. Sepp Herberger mocno też faszyzował. A ci umieli zmotywować.

 
1 , 2
zBLOGowani.pl