Wrażenia i analizy, czasem luźne, czasem zwarte

Sport

niedziela, 02 grudnia 2018

ya_nast

Piotr Żyła kiedyś słynął z parcia na szkło. Szło mu raz lepiej raz gorzej. Część go chętnie słuchała i oglądała,część uważała że traci na tym jako sportowiec. W tym roku, póki co,idzie mu rewelacyjnie. Tyle, że jakiś on przygaszony, wyciszony, nie ten chłop. Dylemat jest, ponieważ pożądam sukcesów naszych zawodników, ale lubię też barwnych sportowców.

sobota, 18 sierpnia 2018

 Pika

Zdjęcie: Historia Polski Dzień po Dniu FB

    Ciekawą informację można było przeczytać w profilu FB „Historia Polski dzień po dniu”, na temat początków piłki nożnej w Polsce:


„14 lipca 1894 roku we Lwowie został rozegrany pierwszy na ziemiach polskich oficjalny mecz piłkarski.
Spotkanie to, które miało miejsce w specjalnie zaadaptowanym do tego celu Parku Stryjskim rozegrane zostało między drużynami Sokoła Lwów i Sokoła Kraków. Nie było to jednak spotkanie z rodzaju tych, które znamy dziś. Zastosowana wtedy zasada gry do pierwszego zdobytego gola sprawiła, że mecz ten, na który przybyło 7 tysięcy widzów trwał zaledwie...6 minut. Strzelcem zwycięskiej dla Sokoła Lwów bramki był Włodzimierz Chomicki (zdjęcie). "


  Przy tej okazji przypomniała mi się przeczytana przed laty w Gazecie Wyborczej historyjka. Dotyczyła ona również historycznego meczu futbolowego, choć nie aż tak dawnego. Historia pokazująca jednak, że pewne trendy tyczące się tej podobno plebejskiej dyscypliny sportu, nie są nowością. Otóż w czasie okupacji, konspiracyjnie, zorganizowano mecz piłkarski o mistrzostwo Krakowa. Wystąpiła w nim Garbarnia i drugi klub, którego dziś już nie pamiętam. Spotkanie rozgrywane było w rejonie pomiędzy dzisiejszym Rondem Matecznego a Hotelem Forum. Ten mecz również był krótki w jego trakcie doszło do bijatyki kibiców. Tak się zapamiętali w rozróbie, że z boiska – bijąc się, przemieścili się do Rynku Podgórskiego. To więc co najmniej 1,5 m Kalwaryjską. Podczas okupacji, śmiało. Mało tego. Zatrzymali się na bramie posterunku Gestapo, które było w Rynku Podgórskim, w kamienicy powojennego pogotowia. Walili sobą o wrota tej instytucji, a gestapowcy czekali, aż tamci się nawzajem wykrwawią.
    Skąd w ogóle wzięła się piłka nożna w Polsce? Może prawdziwa jest również krakowska legenda. Przywiózł ją rzekomo doktor Jordan. Przy wjeździe zatrzymano go na granicy pod podejrzeniem, że to bomba. Został wypuszczony, a piłka rzeczywiście rozsadziła nasze dotychczasowe życie.

niedziela, 15 lipca 2018

Fina    Napiszę od razu. Nie chodzi o wyczyny polskich piłkarzy. Te były tak miałkie, żadne i bezbarwne, że trudno cokolwiek wymieniać. Nawet in minus. Rzuca mną o ścianę zdziwienie, że tęsknię za Koreą 2002, z której można było zapamiętać Tomasza Hajtę, gdy przebiega korkami po którymś Portugalczyku. Albo za Niemcami 2006, kiedy to Kamil Kosowski pojechał sobie na ryby.
No, na upartego można wymienić drugą bramkę dla Senegalu. 40% drużyny zachowało się przy niej jak trampkarze IV-ligowego klubu.
    Z czynników pozapiłkarskich dla mnie pierwszym wydarzeniem turnieju w wykonaniu Polaków był komentarz któregoś głąba z TVP: „po lewej prezydent Francji Macron, po prawej prezydent Rosji Putin, pośrodku Ryszard Ochucki (o prezydencie FIFA). Słyszałem to na własne uszy i własnym palcom zlecałem kilka razy cofanie obrazu i głosu, aby się upewnić, że to nie jest sen.
    Drugim wydarzeniem turnieju było to, jak z mundialem w tle, Polacy dali się wciągnąć w politykę. Francja wygrała z Chorwacją 4:2, tymczasem w internecie i w relacji TVP istniała tylko Chorwacja. O triumfatorach nikt nie mówił. Dlaczego? Oczywiście szacun i bez urazy tym, którzy trzymali za piłkarzami z Bałkanów za ich waleczność, odwagę i technikę. Lwia część jednak, zwłaszcza internetu, wykpiła Francję, bo grało tam iluś ciemnoskórych, czyli… muzułmanów, uchodźców itp. Dla mnie był to autentyczny szok. Triumfator nie istniał.
    Wyczyn kolejny. Wiadomości TVP, na początku głównego wydania, zaczęły od Francji, jako wygranego i doceniły ją.

piątek, 06 lipca 2018

Sepp_Herberger_2Sepp Herberger

Zdziwiło mnie, jak w którymś z meczów w Rosji jeden piłkarz drugiemu coś tłumaczył i zasłaniał przy tym usta. Zdziwiło mnie to w pierwszym momencie, ale szybko skojarzyłem, że to po to, aby przeciwnik nie podsłyszał konceptu. No dobrze,ale to grała jakaś drużyna z fryki. Zszedł się jeden reprezentant Nigerii z drugim, grają np. ze Szwajcarią i co, boją że Szwajcar zobaczy po ruchu warg, co mówi po nigeryjsku? Chyba że nawet Nigeryjczycy już mówią tylko po angielsku.

Sprawa dziś jest poważ, znajomość języków i szybki przebieg informacji. Ale kiedyś było zupełnie inaczej. Tego typu epizod był jednym z tych,które zaważyły na pokonaniu Węgier i zdobycia mistrzostwa świata przez Niemców w 1954 roku. Niemcy przygotowywali się do finałowego meczu od dawna. W tym jeden z zawodników, któremu niemiecki trener Sepp Herberger powierzył specjalne zadanie. Przez rok uczył się języka węgierskiego. Nauczył się. Minęło wiele czasu meczu i Węgrzy nieodwracalnie już tracili, zanim zorientowali się o co chodzi. Że jeden z Niemców słyszy warianty, jakie chcą grać i przez to są ubiegani. Sytuacja nie do pomyślenia, przy dzisiejszym tempie gry. Wtedy jednak, czyli czasach słynących z tego że na boisku biegał tylko zawodnik z piłką i atakujący go, miało to znaczenie. Taka ciekawostka techniczno-taktyczna. Nie jedyna w wachlarzu możliwości Seppa Herbergera. Po kryjomu niejako nakazał trenować do roli lewoskrzydłowego komuś,dotąd był środkowym i Niemcy wiedzieli, że takim był. Niemcy wyszli nominalnie bez lewego pomocnik,a, Węgrzy olali ten odcinek, a tymczasem zaskakująco jakiś świeżak tam wbiegał. Następny fortel i cud w Bernie stał się faktem, Niemcy zostali mistrzami świata. To był ich pierwszy triumf po wojnie. Sepp Herberger zastosował wiele tricków, wiadomo przecież, że Węgrzy z Puskasem i Kocisem, piłkarsko byli wręcz wielokrotnie lepsi. Wiele tricków, w tym i te, niekoniecznie sportowe. Piłkarze tej reprezentacji nie żyli zbyt długo, często chorowali na żółtaczkę, co sugerowałoby stosowanie dopingu. Sepp Herberger mocno też faszyzował. A ci umieli zmotywować.

czwartek, 28 czerwca 2018

Mundial_2

Zdjęcie Beskidy News

Cisza, cisza, cisza, cisza,cis........

 

Nie to, że brak słów, acz to stanowisko daje się obronić. Po prosu tak bezbarwnie.  

 
1 , 2 , 3
zBLOGowani.pl