Wrażenia i analizy, czasem luźne, czasem zwarte

Felieton

piątek, 28 grudnia 2018

Nie_ma_Polski1

Zdjęcie: Urząd Gminy Goleszów

To zdjęcie, zamieszczone przed świętem 11 listopada, zamieścił na swojej stronie internetowej Urząd Gminy Goleszów. Z pozoru brzmi(bez urazy puńcowianom, mieszkańcom miejscowości w powiecie cieszyńskim, co zaraz zostanie wyjaśnione) dosyć groteskowo. Tylko z pozoru, ponieważ to cytat znanego zawołania z czasów walki o przynależność do Polski tych terenów, po I wojnie światowej. Okresu więc, kiedy miało ono dużo większą powagę i odzwierciedlało patriotyczne, propolskie nastawienie przygranicznej wsi.

Było to ponad miesiąc temu i zostało mi gdzieś tam w głowie, ale przypomniało mi się w ostatnich dniach i w kontekście tragicznych chwil. Wpadł mi mianowicie pewien post i komentarz do niego w grupie facebookowej: Tylko PiS i Andrzej Duda. Wklejony tam był post o niedawnym wypadku górników w Stonawie, artykuł Tygodnika Solidarność (popularny Tysol).Post miał lead: ku pamięci polskich górników, którzy zgięli na czeskiej ziemi”. Od razu napiszę, że trochę rozumiem takie sformułowania. Jeśli nawet można się ich czepiać od strony znaczeniowej, to przypuszczam, skąd się wzięły. W przypadku informacji, przekazywanych przez wszystkich i wszędzie, autorzy często starają się podać oryginalne myśli, aby się odróżnić i wielce zaawansowane interpretacje mogą być przesadzone. Ktoś rzucił w komentarzu wątpliwość, dlaczego „Bóg” ma wziąć w opiekę tylko polskich górników, a czeskich nie? Mnie zaskoczyła inna opinia, bardzo zaskoczyła i wszedłem w w związku z tym w ciekawą i, według mnie, kuriozalną przegadywankę. Wzięła się mianowicie od opinii jakiejś pani, że to nie jest czeska tylko polska ziemia. Okazało się, że tak jest w istocie i że w ogóle historia mogła się potoczyć inaczej. Reszta poniżej, polecam zerknąć. Dodam, że "moje" wypowiedzi zaczynają się od litery A w polu wypowiadającego się, a potem od słów: bardzo merytoryczna, polska dziewczyna i a to już.

screen_nast_4

Scren_3

niedziela, 09 grudnia 2018

Choinka_moje2Portal Beskidy News podał jeszcze w poniedziałek, że na żywieckim Rynku stanęła świąteczna choinka. Było to 3 grudnia, iluminacja nastąpiła w Mikołaja. Coraz wcześniej te święta, nie tylko w przestrzeni handlowej.
Drzewko jest ponownie za płotem, do czego odnosiłem się już nie raz. Można się takiego rozwiązania czepiać i uznawać za symboliczne, ale władze miejskie mogą mieć w tym przypadku uzasadnione powody. Nie tylko płot ponownie. Choinka w ogóle wygląda jak zeszłoroczna. W okresie szczytu klimatycznego, poważnie i bez kpiny napiszę, użycie tej samej byłoby uzasadnione, ekologiczne i trendy.
Ekologiczne i trendy mogłoby być jeszcze coś. Zanim choinkę zwieńczył ostatni element, można było pomyśleć, że w obecnej sytuacji pasowałaby tam maska smogowa. Tym tropem idąc, może warto byłoby zawiesić na choince takie maski zamiast bombek. Kiedyś dzieci podchodziły do choinki i ścigały ozdoby - słodycze, zjadając je potem. W tym przypadku lokalna społeczność otrzymywałaby coś niemniej ważnego. Rekwizyt ochronny, który – jakiś sensowny – nie do końca wiadomo, gdzie kupić. Taki prezent od miasta czy Mikołaja.

wtorek, 27 listopada 2018

MAcura

Wójt Istebnej Łucja Michałek i jej zastępca, Ryszard Macura

 Jedną z ciekawszych konsekwencji wyborów samorządowych stał się pewien transfer kadrowo... polityczny. Jak podał portal Cieszyn Beskidy News, były burmistrz Cieszyna Ryszard Macura został wicewójtem odległej o kilka gmin Istebnej.
Był taki film fabularny pt. „Słońce wschodzi raz na dzień”. Jak go widziałem i zapamiętałem, byłem zbyt młody, żeby wyłowić ewentualny głębszy sens, jeśli oczywiście był takowy, bo nie jest to oczywiste. Wiedziałem jednak, że akcja filmu rozgrywała się (gdzieś na górskiej wsi) i że kręcony był w Koniakowie i Istebnej. Trójwieś nie jest mi obca, bywam tam od dawna raz na jakiś czas. Jest jednak coś takiego, że tamten film jest pierwszym, co przychodzi na myśl. Pierwsze skojarzenie. Czerń i bel okolicy, kopiate pagórki i domy jednorodzinne. Surowość wczesnej wiosny i stukot rąbanego toporami drewna. Gdzieś drogą, pomiędzy domami i groniami, wspina się półwojskowy radziecki łuaz. Wspinał się, wspinał,aż w końcu się wspiął. Dojechał do grupy drwali, której przewodziła postać, zapewne niejaki Haratyk, grana przez Franciszka Pieczkę. Z samochodu wysiadł Marian Kociniak, który grał sekretarza. Wysiadł i powiedział zdanie:”Daleko tu do was, jak do komunizmu”.
 Przypomniałem sobie tę scenę i to hasło po raz enty któryś tam. I wyobraziłem remake. Pana Ryszarda Macurę, niedawnego burmistrza Cieszyna. Jak majestatycznym krokiem, w nienagannie wyfasowanym garniturze, zmierza do forda focusa i rusza w kierunku Istebnej. Przebija się przez korki skrzyżowania na Ustroń i śmiało zmierza na S-52. Za Skoczowem skręca na Ustroń, a potem dalej. Przejeżdża przez zatłoczoną Wisłę i wspina się na Kubalonkę. Mija sanatorium, przeróżne Słowioczonki, Andziołówki, snując się cały czas w tempie adekwatnym do stanu drogi. Dojeżdża w końcu, po kwadransach masakry resorów. W drzwiach wita go szefowa, słynąca z szerokiego i uwidaczniającego piękne zęby uśmiechu prawie jak w wykonaniu min. Anny Zalewskiej, Łucja Michałek. „Daleko do was, jak do….” wita przełożoną Ryszard Macura.
  Nie mam nic personalnie do Łucji Michałek, która wygrała wybory, startując z listy Prawa i Sprawiedliwości i teraz ma prawdo dobrać sobie zespół. Nie mam nic personalnie do Ryszarda Macury, który kojarzony jest z Prawem i Sprawiedliwością, jeśli nawet formalnie nie należy do tej partii, za kadencji którego wycofano WOŚP z Cieszyna i Krytykę Polityczną z mostu na granicy. Ba, rozumiem nawet, i to dobrze rozumiem, że nie chce być zwykłym nauczycielem. Rozumiałbym też jednocześnie wkurzenie mieszkańca jedenestotysięcznej gminy Istebna, dbającego o jej rozwój i zostawiającego w niej pieniądze, spełniającego wymogi formalne konieczne dla stanowiska wicewójta, że te pieniądze pojadą do Cieszyna z uwagi na partyjne preferencje, spadochroniarstwo i władzę przywożoną w teczce. Zwłaszcza, jeśli ów lokals miesza w centrum gminy, której przewodzi osoba z Jaworzynki.
Ryszard Macura, wchodząc do Urzędu Gminy Istebna, kątem oka widzi majaczącą w oddali Ochodzitą, mekkę beskidomaniaków, którzy ruszają ta oglądać wschód słońca. Słońca, które wciąż, mimo upływu połowy wieku, wstaje tylko raz na dzień.

czwartek, 15 listopada 2018

Zlot_egzorcystwZdjęcie: niedziela.pl

Ciekawa rzecz wpadła mi w oko na stronie niedziela.pl. Odbywa się właśnie Ogólnopolski Zjazd Egzorcystów. Cóż? Różnych Bozia podobno ma lokatorów, bywają i tacy. Najciekawsze jednak jest miejsce zlotu. W miejscowości ROKITNO. Bez urazy za łopatologię, ale podkreślę, że rokita to inne określenie diabła, ergo i szatana, demona i też. Poniekąd zrozumiałe. Wiadomą sprawą jest, że pierwsi chrześcijanie zakładali swoje miejsca kultu na kultowych miejscach pogan. Żeby ich stamtąd wyrugać. Rokitno to zapewne, według podań i tradycji, miejsce w którym szczególnie obawiano się diabła i widywano ślady jego istnienia. Dlatego jest tam bazylika dlatego zebrali się tam egzorcyści. Następne zjazdy będą pewnie na Babiej Górze (Diablaku), w Borutach, w Czarcim Żlebie i wielu innych.

sobota, 10 listopada 2018

Piecki

To jest oferta Poczty Polskiej. Wystawa przed ladą. Jakaś książka da dzieci z napisem Żołnierze Wyklęci i podobizną rotm. Pileckiego, przed przepisami na ciasto i kalendarzami, a za geografią dla dzieci. Jak można wnioskować, książeczka o żołnierzach wyklętych, to kolorowanka, albo wyklejanka. Nie pierwszy to raz ideał sięga bruku. Jak ma wyglądać dialog, skoro to obok geografii dla dzieci?

- Tato,a kto to jest?

-To taki pan,który sam poszedł do Auschwitz.

-Co to Auschwitz.

-A co to Żołnierze Wyklęci?

Albo:

-Czy obok tej szynki to kucharz?

Dla mnie niekiepska profanacja. Zresztą nie pierwszy raz bohater opada na bruk.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18
zBLOGowani.pl