Wrażenia i analizy, czasem luźne, czasem zwarte
czwartek, 28 lutego 2019


pisz2

Zdjęcie: screen ze strony orzysz.wm.pl, autor zdjęcia Beata Smaka.

Są miejsca w Polsce, gdzie Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzi się przez dwa dni. Konkretniej, to ja się dowiedziałem o miasteczku Orzysz, na Mazurach, niedaleko Jez. Śniardwy. Dowiedziałem się o tym z portalu orzysz.wm.pl, który pisze:

„W centrum miast stanęły „Namioty Wyklętych”. Akcja realizowana jest przy współudziale Stowarzyszenia Studentów dla Rzeczypospolitej ma na celu przybliżenie historii Żołnierzy Niezłomnych oraz upamiętnienie bohaterów. Konwencją wydarzenia jest rozmieszczenie w centrum miasta namiotów wojskowych, tworzących klimat żołnierskiego obozowiska. Odwiedzający mają możliwość zetknięcia się z historią polskiego podziemia niepodległościowego, którą przybliżą wystawy, biogramy Żołnierzy Wyklętych, książki, broszury, projekcje filmów dokumentalnych, a także sami kombatanci, historycy czy rekonstruktorzy.”

Godnie, ofiary poniesione za Polskę trzeba upamiętniać. Mnie zaciekawiło zdjęcie. Takie miłe buzie dzieci, chyba z przedszkola, albo wczesnej szkoły. Któreś salutuje, inne oświadcza chorągiewką, że dumne jest z Polski. Czego się dowiedzą dzieci, w związku z dwudniowym dniem poświęcony żołnierzom wyklętym? Co to znaczy wyklęty? W jakich zimnych i ponurych kazamatach ginęli? Jakimi karabinami walczyli i czy mieli je w ogóle? Jakimi szczypcami mieli paznokcie potem wyrywane podczas tortur? Czy Rajs „Bury” rzeczywiście wymordował ludzi w okolicach Hajnówki i czy tak po prostu, czy w ramach walki z najeźdźcą? Potem laurka, czy też relacja po polsku i angielsku, czego się dowiedziano? Wcześnie, wcześnie. Dawne kontrowersyjne wizyty w miejscach kaźni ósmoklasistów robiły jeszcze wrażenie.

 

niedziela, 24 lutego 2019

Elb1Elbląg ze swoimi pustymi przestrzeniami na centralnym pacu i masą lokali do wynajęcia.

Komu tak naprawdę potrzebny jest przekop Mierzei Wiślanej, do czego? Zwolennicy wołają, że aby się uniezależnić od „Ruskich”. Można więc w tym miejscu powtórzyć: po co? Po co ma to kosztować tylko na wstępie ponad 800 mln zł. Według zwolenników ta inwestycja ma rozwinąć port w Elblągu. Ale ten jego rozwój, to kolejne miliony na rozbudowę. Dla kogo?
Niespecjalnie mogę i niespecjalnie umiem pojąć to całe przedsięwzięcie, z tego między innymi względu, że akurat minionego lata byliśmy tam na wakacjach. Podróżowaliśmy na mierzeję z Mazur, jadąc tam przez okolice Elbląga i samo to miasto. Co się tyczy okolicy, to snuliśmy się prawie poboczami. W związku z tym dosyć mnie razi argument, że ta inwestycja ma ożywić port w Elblągu i sąsiednie miasta. Jak można ożywić coś, czego nie ma? W tej właśnie okolicy Elbląga uderzyło mnie bowiem to, że tam prawie nikt nie mieszka. Nawet w porównaniu z Mazurami, a gdyby porównać z południem kraju, to już w ogóle przepaść. „Puste pole za stodołą”, a jak dom, to też wyglądający na pusty. Sam Elbląg, według wiki, posiada sobie ok 120 tys. mieszkańców. Pomyślałem, że może przynajmniej aglomeracyjkę ma. Z mierzei wszakoż widać było Frombork. Pamiętałem, że to miast, pomyślałem, że może większe, niż mi się wydaje. Zerknąłem do tej samej wiki. Wynika z niej, że tenże Frombork, to ma 2,7 tys mieszkańców. Tyle, ile u nas wioski. Myślę więc, że może wiedza geograficzna mnie jeszcze bardziej zawodzi i np. sąsiednie Tolkmicko jest jakieś duże. Również 2,5 tys. mieszkańców. Zusammen do kupy, to nawet trochę więcej, niż sama Milówka, ale chyba już mniej, niż Łodygowice. Jak się ma region rozwijać i komu ma się rozwijać, skoro tam nie ma ludzi? Znajoma odparła mi na to:
- Pewnie potem tam przyjadą.
Może. Mnie w związku z tym, że przyjadą, skojarzyła się pewna historia 20 lat temu czytana, a działa się jeszcze dawniej. Kiedyś mianowicie czytałem spięty rocznik, albo i kilka roczników tygodnika „Rola” z lat 30-stych. Wnętrze, główna treść, nie powalały. Pismo religijne, prawicowe, oczywiście antysemickie. Miało jednak jeden zasadniczy plus. Kronikę kryminalną. Znajdowały się w niej rzeczy przedziwne. Często, w swojej okrutności, jednocześnie jakieś absurdalne, niewiarygodne, nie z tej ziemi, w związku z czym nie wiadomo było, czy się śmiać, czy płakać. Właśnie w tej rubryce znalazła się ciekawa historia z lat 30-stych. Gdzieś na Oceanie Indyjskim płynął stateczek, wiozący ludzi z jednej wyspy, na drugą. Podobno nawet kilkaset osób, wśród których gruchnęła wieść, że właśnie za lewą burtą przepływa jakaś znana i wieka amerykańska jednostka pływająca. Rzekomo ci wszyscy pasażerowie indonezyjscy ruszyli na tą właśnie lewą burtę, oglądać amerykański statek. Skutkiem tego, podkreślę że rzekomo, zrobił się taki przechył, że stateczek, z klasycznym zapewne dalekowschodnim przeludnieniem, zaczął tonąć. Jakąś część ludzi udało się wyratować, ale ponad setka się potopiła.
Kiedy więc ci ludzie w rejon Elbląga już przybędą, logika inwestycji nakazywałaby, żeby przybyli wodą, nowo wykopanym rowem. Jeśli będzie ich tak wielu, będzie groźba, że przy słynnej płyciźnie Zalewu Wiślanego ugrzęzną gdzieś pośrodku.
Rzecz jasna takie wątpliwości są niczym, naprzeciw zarzutu bycia za Putinem lub co gorsza zielonym terrorystą.

meaZdjęcie: PZN FB

Wiem, że nie ładnie jest przeklinać, ale - motyla noga – nie da się czasem inaczej. Kiepsko te mistrzostwa w skokach wyszły. Nie mam pretensji personalnie do Wolnego, że zajął w indywidualnych miejsce niższe znacznie niż jego pozycja w PŚ. Nie mam pretensji personalnie do Kubackiego, że zajął w indywidualnych miejsce niższe znacznie niż jego pozycja w PŚ. Nie mam pretensji personalnie do Żyły, że zajął w indywidualnych miejsce niższe znacznie niż jego pozycja w PŚ. Najmniejsze mam uwagi do Stocha, że zajął miejsce trochę niższe, niż jego pozycja w PŚ. Aczkolwiek Kamil już taki utytułowany, że w jego przypadku liczą się tylko medale. 5 czy 7 miejsce, to już nie robi różnicy] Nie mam pretensji personalnie, tylko czemu do cholery oni wszyscy skoczyli znacznie grzej?
W drużynowych też nie lepiej. Jeśli drużyna, która wyraźnie prowadzi w PŚ i d dawna jest na podium, czwartego miejsca trudno nie uznać na zawód. Weekend do du..., czterech liter.
Trener Horngacher, po niewypale Wolnego w sobotę, do drużynówki wystawi Hulę, który skoczy równie słabo. Trzeba był zostawić Jakuba. Skoro mu wychodzi co drugi skok, dziś byłby ten drugi.
Abstrahując od niepowodzeń, ciekawy epizod by ze Szwajcarem Kilianem Paierem. Chłopak kiepski nie jest, ale przypuszczam, że gdyby mu ktoś proponował np. 8 miejsce indywidualnie, przed zawodami, brałby tę lokatę i wiał, zanim tamten się rozmyśli. Tymczasem na MŚ dobrze mu szło na treningach, a w zawodach indywidualnych, w 1 serii, zajął pierwsze miejsce] Prze drugim skokiem kamera pokazywała przejętych rodziców. Peier skoczył, ale widać by że 1 miejsca nie utrzyma] Stał taki zniesmaczony, pomimo tego, że wciąż była szansa na 5, za które dzień wcześniej dałby się pokroić. Wyszło wskazanie że jest trzeci. Cieszył się z medalu jak małe dziecko.

niedziela, 17 lutego 2019

ryZdjęcie: Ośrodek Rehabiitacji Mysikrólik FB/ Beskidy News

Podobno dziś jakiś Dzień Kota jest. Nie dla mnie. Nie, nie zapomniałem, po prostu nie obchodzę. Koty do mnie od dawna nie trafiają. Za to miałem dziś trochę kocią przygodę. Bieżyliśmy z psem leśną drogą. Piksel trochę tak nielegalnie, bez smyczy. Wyłonił się zza zakrętu jakiś pan i powiedział:
- Radzę wam weźcie psa na smycz. Przed chwilą mi przed oczami ryś przebiegł!
Zapiąłem psa, dla świętego spokoju, i odszedłem nieco. Pomyślałem, że kawał szczęścia miał ten koleś w Dzień Kota Jak donoszą media, taki ryś o tej porze roku i w Beskidach zobaczyć rysia, który zwykle żeruje w nocy i z dala od takich dróg.
- Jeśli chodzi o rysie, na pewno można mówić o kilku, około pięciu osobnikach. Są to samce i samice, dlatego mamy nadzieję, że będzie ich więcej. To stworzenia płochliwe i skryte, gdyby nie fotopułapki, byłoby nam trudno stwierdzić, że w ogóle tutaj występują – powiedziała prezes Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” Sabina Pierużek – Nowak dla portalu Beskidy News.
Fascynujące. Czasem się wyjdzie z domu dosłownie na godzinę lub półtorej i spotka dosyć sporych szajbusów. O następnym niebawem.

czwartek, 14 lutego 2019

 opata_2

 Poseł Łopata (czwarty od lewej), demokratycznie i pluralistycznie roztaczający parasol nad posłanką Anną Muchą i wielebnym. Zdjęcie: Stefan Stypułkowski FB.

Posłowie RP z wielu dokonań słyną. Nic zresztą dziwnego, jest ich przecież wielu, więc już siła średniej na to wskazuje. Jedną z ciekawostek w ich wydaniu są rekordowe wojaże światowe. Gazeta Wyborcza opublikowała ranking najwięcej „przelatujących” parlamentarzystów oraz tych, którzy odbyli najdroższe wycieczki zagraniczne, a do tego w osobliwym celu. W zestawieniu za 2017 rok jednym z liderów tego rankingu był poseł z Żywiecczyzny, Kazimierz Matuszny. Jako absolwent politechniki był on w Australii na kongresie astronomicznym.

Co się zaś tyczy ostatniego rankingu – mniejsza o liderów zupełnych. Trzecią najkosztowniejszą delegację zaliczył pewien poseł z PSL-u, o nazwisku – nomen omen – pasującym do partii Łopata. Otóż ów Jan Łopata zaliczył delegację do Stanów Zjednoczonych, za 29 tys. zł. W jakim celu?Pełnił tam rolę obserwatora podczas wyborów do kongresu USA. Dodam, że wyborów uzupełniających. Tak. O take demokracje walczyliśmy. Nie jest z tą naszą tak strasznie źle, skoro sprawdzamy wybory nawet w Stanach Zjednoczonych. I nic dziwnego, że to właśnie PSL taką kontrolę sprawuje. Przecież ta partia zna się na demokracji jak mało która. Nie tylko, że z dużym stażem, ale i przez lata współsprawowała przy niskim poparciu, właśnie dzięki meandrom demokracji.

 

 
1 , 2
zBLOGowani.pl