Wrażenia i analizy, czasem luźne, czasem zwarte
poniedziałek, 31 grudnia 2018


Pies_helikopter

Wójt gminy Węgierska Górka przelicytował Polsat. Sławomir, wraz z innym specjalnym pasażerem, będzie przetransportowany powyższym helikopterem na koncert na bulwarach nad Sołą w Węgierskiej Górce.
Taki to oczywiście żarcik, dajmy na to na Prima Januaris. Żeby się ciut pośmiać przed nowym rokiem, który, jak wiadomo, nie będzie łatwy. Tak przynajmniej twierdzą ludzie, którzy wiedzą. Czas idzie trudny. Kolejnych wyborów i lat przed następnymi elekcjami; będzie to rok przed rokiem podwyżek prądu; pierwszy rok kolejnych dwudziestu lub kolejnych dwustu (różnie twierdzą, którzy wiedzą) kiedy starczy nam węgla. Rok również tradycyjnych i cyklicznych naparzanek w ramach WOŚP, rocznicy smoleńskiej, rocznicy pierwszych wolnych wyborów i upadku rządu Olszewskiego (opcjonalnie – 4 czerwca), wprowadzenia stanu wojennego i kilku innych rocznic, na które można patrzeć od czoła lub przysłowiowej dupy strony. A, jak wiadomo nie od dziś, dupę jak rację, każdy ma swoją. To wreszcie będzie pierwszy rok po zdiagnozowanym braku nadziei dla polskiej piłki nożnej.
Niech się Wam w nim darzy, niech będzie, że pies pilot się dołącza do powinszowań.

Pies_helikopter_2

20181230_153637

piątek, 28 grudnia 2018

Nie_ma_Polski1

Zdjęcie: Urząd Gminy Goleszów

To zdjęcie, zamieszczone przed świętem 11 listopada, zamieścił na swojej stronie internetowej Urząd Gminy Goleszów. Z pozoru brzmi(bez urazy puńcowianom, mieszkańcom miejscowości w powiecie cieszyńskim, co zaraz zostanie wyjaśnione) dosyć groteskowo. Tylko z pozoru, ponieważ to cytat znanego zawołania z czasów walki o przynależność do Polski tych terenów, po I wojnie światowej. Okresu więc, kiedy miało ono dużo większą powagę i odzwierciedlało patriotyczne, propolskie nastawienie przygranicznej wsi.

Było to ponad miesiąc temu i zostało mi gdzieś tam w głowie, ale przypomniało mi się w ostatnich dniach i w kontekście tragicznych chwil. Wpadł mi mianowicie pewien post i komentarz do niego w grupie facebookowej: Tylko PiS i Andrzej Duda. Wklejony tam był post o niedawnym wypadku górników w Stonawie, artykuł Tygodnika Solidarność (popularny Tysol).Post miał lead: ku pamięci polskich górników, którzy zgięli na czeskiej ziemi”. Od razu napiszę, że trochę rozumiem takie sformułowania. Jeśli nawet można się ich czepiać od strony znaczeniowej, to przypuszczam, skąd się wzięły. W przypadku informacji, przekazywanych przez wszystkich i wszędzie, autorzy często starają się podać oryginalne myśli, aby się odróżnić i wielce zaawansowane interpretacje mogą być przesadzone. Ktoś rzucił w komentarzu wątpliwość, dlaczego „Bóg” ma wziąć w opiekę tylko polskich górników, a czeskich nie? Mnie zaskoczyła inna opinia, bardzo zaskoczyła i wszedłem w w związku z tym w ciekawą i, według mnie, kuriozalną przegadywankę. Wzięła się mianowicie od opinii jakiejś pani, że to nie jest czeska tylko polska ziemia. Okazało się, że tak jest w istocie i że w ogóle historia mogła się potoczyć inaczej. Reszta poniżej, polecam zerknąć. Dodam, że "moje" wypowiedzi zaczynają się od litery A w polu wypowiadającego się, a potem od słów: bardzo merytoryczna, polska dziewczyna i a to już.

screen_nast_4

Scren_3

czwartek, 27 grudnia 2018

Koci_blog

Wiedziałem, że nabożeństwa od lat są on-line. Niemniej jednak zestawienie tego słowa i pewnej drzewności kościoła r nazwą You Tube wywołał we mnie pewną lekką wesołość. A kościół pełen ludzi, prawie nie było gdzie usiąść. Podobnież, gdy było po wiecze… nabożeństwie, nie było jak do domu wrócić. Wszyscy, którzy w kościele, byli tam autem. Wyjazd z bocznej drogi trwał chyba 15 minut. Opowieści, jak to po kolacji wigilijnej wszyscy szli na pasterkę lub jutrznię, a po powrocie per pedes, zmęczeni, wcinali karpie, to lamus zupełnie pokryty kurzem. Potem zostałem zapytany:

- Ładne było kazanie, nie?

- No może.

- Szczególnie jak o tych prezentach i autach mówił.

- Tego nie kojarzę. Musiałem się wyłączyć.

- No wiesz co? Jak mogłeś?

- Miałem was tylko zawieźć.

- No to nas zawiodłeś.

 

niedziela, 16 grudnia 2018

kler

Zdjęcie: Beskidy News

Na filmie”Kler” w kinie, to ja byłem w piątek. Ostatni piątek. Jeśli ktoś uważa, że dopiero teraz, trudno. Jeśli jakieś środowiska uważają że źle iż się w ogóle poszło, również trudno. Nadmienię tylko, jeśli miałbym być za to nabijany na pal, że najlepiej między poniedziałkiem a piątkiem. W czwartki chodzę na basen, a w weekend wiadomo jak jest, zwłaszcza że skoczkowie znów nieźle startują.
Generalnie mam problem zwykle z filmami Smarzowskiego. Zwykle, zanik ja je zobaczę, tyle jest już o nich wcześniej powiedziane, że trudn już coś dodawać i trzeba dużą pracę umysłu wykonać, aby wyrzucić z głowy obce opinie. Tak było i w przypadku „Kleru”. Cóż tu więcej dodać? Fajny film, choć nie wiem o co tyle szumu, bo był niejeden mocniejszy. Ciekawy, dobrze zrealizowany. Czy prawdziwy? Przekazany wiarygodnie. A czy prawdziwy, nie powiem, po nie prowadziłem specjalistycznych badań. Pokazane w „Klerze” przypadki alkoholizmu wśród księży, zachłanności na kasę i pedofilia z pewnością są. Nie jestem kompetentny natomiast stwierdzić, czy zdarzają się w jakimś istotnie dużym procencie. Tylko że to nie był film dokumentalny, a więc co innego jest istotne, niż prawdziwość. Podobnie reagowałem na zarzuty antypolskości, stawiane filmowi „Pokłosie”. To był film sensacyjny. Przy takim rozumowaniu najbardziej antypolskim jest serial „Ojciec Mateusz”. No bo kto to widział, tyle zbrodni w takim małym Sandomierzu.
„Kler” posiada rzecz jasna wiele cech wspólnych z innymi filmami Wojciecha Smarzowskiego. Przede wszystkim jest tak samo smutny, ze smutnym finałem. Podobnie też jak w innych obrazach, zaczyna się od prostej historii obyczajowej, po czym nagle sytuacja się bardzo komplikuje, stając tragedią, horrorem i kilkoma innymi gatunkami.
Czytałem kiedyś ciekawy wywiad z Wojciechem Smarzowskim. Było to wiele lat temu, kiedy jeszcze jego filmy miały inną popularność i odbiór. Pewnie w okresie „Domu złego”. Twierdzi,że jego życie płynie w sposób następujący. Zarabia na filmach reklamowych, które kręci dwa lub trzy tygodnie. Potem, przez rok kręci trudny film jak np. właśnie „Dom zły”. Na takim filmie nie zarabia albo wręcz dopłaca, żyjąc z tych reklamowych w tym czasie. Po ukończeniu trudnego filmu na kilka dni idzie na terapię psychiatryczną. Potem do filmów reklamowych….
Ja z filmami Smarzowskiego mam jeszcze jeden problem. Otóż jestem wielkim miłośnikiem jego pierwszego dużego filmu „Wesela”. Uważam,że był on lepszy od wszystkich innych i miał to coś. Każdy kolejny rozpoczynam oglądać z nadzieją, że będzie tak dobry, jak „Wesele”. Jak dotąd nie jest. Śmiałem się ostatnio, że to trochę jak z kultowym i legendarnym zespołem Metallica. Kapela działa kilkadziesiąt lat, nagrała wiele płyt, ma rzesze zagorzałych zwolenników, a podobno dla wielu, półżartem Metallica skończyła się na pierwszej płycie – Kill em All.

sobota, 15 grudnia 2018

Blog_12

Od dawna znamy naszego psa z wielu zachowań, jeśli nawet typowych, to ciekawych wizualnie. Jednym z takich upodobań jest wciskanie się w najciemniejszy kąt. Jak ja to określam, klaustrolubność. Najciaśniejszy kąt, zakryty, schowany, może być bardzo mały. Wystarczy nawet krzesło i zwisający z niego kawałek koca, który da wrażenie ściany. Ostatnio, podczas pracy krawieckiej, został skierowany na bok. Znalazł płat materiału, wiszącego na haku w taki sposób że trochę zalegało na ziemi. Piksel się tak pouwijał, że zrobił sobie z materiału jakby pałatkę czy namiot. Jak poniżej.

Blog_21Ubawiło nas to, ale mnie też zdziwiło. Powiedziałem, że przecież podobno pies – zwłaszcza ten, dominator - musi mieć wszystko na oku. Na co Beata.

- Ale słyszy wszystko. Popatrz. Dać?!!!!

Blog_x

Blog31

 
1 , 2
zBLOGowani.pl