Wrażenia i analizy, czasem luźne, czasem zwarte
wtorek, 06 listopada 2018

dudus   Bardzo mnie dziś prezydent Andrzej Duda zaimponował. Pakował i wysyłał paczki. Zaimponował nawet nie tym, że pracował, wraz z żoną nawet. Czad polegał na tym, że pakował przesyłki, w których były flagi na okoliczność i święto 100 – lecia odzyskania Niepodległości. Pięknie, bo święto w najbliższą niedzielę, a więc 4 dni robocze, a oni to pakowali i wysyłali dzisiaj, do 43 500 urzędów miast, gmin i sołectw w Polsce. Czad, bo uwielbiam robienie wszystkiego na ostatnią chwilę. Według mnie to objaw luzu, braku napięcia i życia chwilą. Szczytem tej sytuacji była anegdota rodzinna, jak ktoś jechał w delegację, a żona obiecała beret na wyjazd i jeszcze wy windzie, przy jeździe męża na samolot, beret sztrykowała. Czad, jak mają na to mało czasu. A przecież od 99 lat było wiadomo, że ta data nadejdzie. Czy dotrą na czas, na niedzielę? Pewnie tak, pewnie przesyłki będą miały należyty priorytet. Może to reakcja na to, że nie będzie marszu? Klecą cokolwiek.
  Zdążą, ale i tak żal mi tylko poczty polskiej i pocztowców. Będą zasuwać. Przypomniał mi się zaraz w zw z tym refren pewnej piosenki. Znamienne. Formacja, czy projekt: „Beneficjenci splendoru”. Frazy:”jestem robotem, zapierdalam w sobotę”, „jestem robotem za niewielką kwotę można mnie kupić”.

">

sobota, 03 listopada 2018

Maandaty

 

   To oczywiście screen wyszukiwania w google. Trzeba się otwarcie przyznać. Zostawiłem samochód w nieodpowiednim miejscu i za wycieraczką znalazłem równie nieodpowiednią kartkę. Oczywiście mam wiele na swoją obronę, na czele z tym, że oni są głupcy i się na mnie uwzięli. Kartka nie była jednak urzędowym mandatem , tylko monitem, aby stawić się na policji, niezwłocznie, właśnie w zw. Wykroczeniem drogowym: zaparkowanie w niewłaściwym miejscu. Jako że nie jeżdżę dużo, takiej sytuacji w obecnych czasach z bardzo nie znam. Wbiłem więc z telefonu w googla pytanie, ile za to zapłacę, o ile zapłacę. Ubaw miałem wielki, jak głównym, sugerowanym przez google zapytaniem z tym związanym, było: „gdzie zgłosić taki proceder”(ilustracja). Szczególnie w Krakowie. Świetnie. Zaraz mi się przypomniała historia sprzed kilku miesięcy, jak to redaktorzy pewnego portalu pieczołowicie dbali o to, by facet który z dzieckiem jechał wcześnie rowerem ekpresówką, został złapany Polecam zapoznać się z tą sprawą TUTAJ.
  Jak najbardziej dorabiamy się państwa i społeczeństwa obywatelskiego. Przynajmniej na odcinku: obywatelski donos, obywatelskie zatrzymanie. Może inicjatywa 100 donosów na 100 lecie odzyskania niepodległości? Kaska na to mała pójdzie, bo chyba budżet na obchody już dawno na konta rozdysponowany.

czwartek, 01 listopada 2018

No_pasaran

Kolejnego roku, w 1 listopada,dostrzegłem to zjawisko. To dobra okazja, gdyż często do nekropolii dochodzi się wąskimi chodnikami, tłumnie. Ja dochodziłem w Żywcu, Cieszynie i Skoczowie. We wszystkich tych przypadkach było to samo. To, że strasznie ponure twarze, to już trudno. Jako osoba tolerancyjna, akceptuję czyjeś naburmuszenie. Gorze było co innego. Gdybym nie lądował, z małżonką, co chwilę na poboczu, albo byśmy się pozabijali, albo zakorkowali. Im młodszy gówniarz, tym mniej skory, żeby ustąpić miejsca. Zabijemy się o siebie, ale nie ustąpi. I patrzy jeszcze oburzony. Pal lico ja. Ale moja nadobna: kobieta, starsza od smarków, też w zasadzie musiała ustępować. Co zrobisz? Nic nie zrobisz.

 

środa, 31 października 2018

SAmowar

   Niedawno pisałem o grillu. Jest to zdecydowanie jakiś polski symbol, pomimo że nie symbol turystyczny, archetyp ostatnich dekad. Wtedy należał do jakichś panów, którzy wysiedli zjedli i pojechali. Mięsne, nowoczesne, osobiste, indywidualne, krwiste, polskie. Popatrzyliśmy się na całokształt ich pobytu i żarełko, żeby stwierdzić, że też jesteśmy głodni i wziąć się za jedzenie.

   Ostatnio mieliśmy do czynienia z innym archetypem. Na Słowacji, w Kalamenach. Podczas pobytu na noclegu, obok stanął jakiś pan busikiem, z rejestracją słowacką. Słowak, nie inaczej, skoro tak. Dopóki nie pojawił się inny charakterystyczny element. Pan nagle wyjął z auta samowar. Trochę nas to z początku dziwiło, ale przestało dziwić, jak powiedział, że jest Ukraińcem, pracującym na Słowacji. Zaprezentował nam, jak samowarzy, jak najlepiej nabyć takie coś. Ciekawe to było, choć w wieczornym półmroku i przy dosyć wysokiej temperaturze powietrza mogły pójść w zapomnienie. Za to rano obudził nas szron na trawie. Gdy wyszliśmy na zewnątrz, z uwagi na pewne konieczności fizjologiczne, zbawienna była wyciągnięta zaraz dłoń z kubkiem gorącego czaju z samowaru. Współczesna i środkowoeuropejska fajka pokoju, jak to Beata określiła. Podobne porównanie trudno byłoby znaleźć dla „grylla”.
   Tak mi się jakoś ta sytuacja przypomniała teraz, podczas krótkiego dnia i słuchając roztrząsań na temat potrzeby wspólnoty i łączenia, przy okazji święta 11 listopada.

 

Kalameny_3

Kalameny_2

sobota, 27 października 2018

Sellin

Zdjęcie: Jarosław Sellin FB.

Wczoraj oglądałem telewizję, a w niej wypowiadał się Jarosław Sellin. Nie kojarzyłem wcześniej, że teraz jest on wiceministrem kultury, choć w PiS-ie od dawna. Zaczęło się od stłuczki auta z panią premier, a skończyło na katastrofie smoleńskiej. Przy tej okazji Sellin wypowiedział dwie kwestie. Według niego do zdarzenie było największą tragedią w dziejach polski powojennej. Nie jest to mój osobisty wniosek, nie ukrywam, a znaleziony w portalu Oko Press. Głosi, że w przypadku tak dużych tragedii, hierarchizowanie na mniej lub bardziej albo i najbardziej tragiczną z uwagi na ilość ofiar jest niezbyt ładne i niezbyt na miejscu, względem wszelkich innych zdarzeń i ofiar.
Druga sprawa. W tym samym zdaniu, albo zdanie później, Jarosław Sellin powiedział, że w katastrofie smoleńskiej zginęła 1/3 polskiej elity. Tutaj mnie już zamurowało. Nie stwierdził, że dużo, albo coś takiego, ale dosłownie i dokładnie 1/3(jedna trzecia polskiej elity). Skąd wziął tak dokładne dane i na podstawie czego? Myślę od wczoraj i nie mogę wymyślić. Skoro ofiar było blisko 100,znaczy to, że do elity w Polsce zalicza się niespełna 300 osób. Mało. Jeśli założyć, że nie wszyscy z tupolewa byli elitą,jeszcze mniej. Nawet nie była to 1/3 parlamentu. Skojarzyła i zgadzała mi się tylko jedna droga, jaką zostało to obliczone. Zginął Prezydent RP i jego małżonka. Dwie osoby. To jedna trzecia z sześciu. A więc elitą kraju byli wtedy: prezydent, jego małżonka, premier, marszałek sejmu, marszałek senatu i Jarosław Kaczyński, jako szef opozycji lub brat prezydenta. Mało i tak.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67
zBLOGowani.pl