Wrażenia i analizy, czasem luźne, czasem zwarte
Blog > Komentarze do wpisu

Cokilkudziennik namiotowy VI - kajak

519
01.08 - Stół wstawiliśmy poza „dom”. Okazał się odjazdowy, bo krzywo i co coś postawiłem to zjeżdżało.
Piękna pogoda się zrobiła. Mieliśmy w planie dziś pożyczyć w As – Tourze kajak na jakiś tydzień lub więcej i popływać. Po jeziorze, po wyspach, po Krutyni – oczywiście znamy ją już prawie na pamięć, ale warto wracać.
Pojechaliśmy do południa, do Krutyni. Ustalone było, że Beata nas zawiezie, a my wrócimy kajakiem. Trzeba zaznaczyć, że od bazy do „As Touru” nas dzieliło 17 km lądem, a 10 wodą. Z tego pewnie z 6 km rzeką. Pod prąd. Stwierdziliśmy jednak, że tak przepłyniemy pod prąd. Transport łodzi jednak kosztuje nieadekwatnie do czynu, poza tym przyjechaliśmy przecież dla przygody. Sprawnie poszło z tym kajakiem, Piriona wzięliśmy. Spoko poszło, bo As-Tour to sprawna firma. Nie, nie mam za to ni pół kapoka, żadna copywriterka czy szeptanka, taki fakt, podparty wielokrotnym kontaktem na różnych rzekach.Tak więc szmat czasu kajakowaliśmy pod prąd. I muszę przyznać, że były to bardzo symboliczne czy metaforyczne. Chodziło o odcinek rzeki Krutyni bardzo uczęszczany, na wysokości miejscowości Krutyń. Zawsze tam są czeredy ludzi, które przybyły na kilkugodzinną przeprawę w bardzo atrakcyjnym miejscu. Wiadomo, że nie ma pasów namalowanych, nie ma zakazu płynięcia pod prąd, jednak spławia się zwykle w dół (chyba że my tuż przed Wigrami albo – co wiadomo – na Biebrzy). Nie ma zakazu płynięcia w górę, my tak płynęliśmy. Wbrew wszystkim niejako więc. Właściwie to nie tyle płynęliśmy, co raczej ruchami skokowymi przedostawaliśmy się subtelnie w górę, w porach kiedy akurat nikt z naprzeciwka nie przepływał. A mimo to sialiśmy nie tylko zaskoczenie, ale też jakąś złość. Jak to zwykle w społeczeństwie traktowani są płynący pod prąd. Ale nic to, ładnie było. Głęboka woda, nurt, rybki, zieleń. Krutyń jest piękna.

133

226

321Pisałem „śmy”, bo z psem byłem. Oczywiście skurczybyk nie płynął, nie wiosłował, nawet nie sterował. Wręcz przeciwnie. Przez niego czasem traciliśmy sterowność, jak źle zabalastował. Wziąłem go, gdyż Piksel szaleje za jednostkami pływającymi. Po prostu szaleje. Tak szaleje, że po kilku km rzeki zaczął się niecierpliwić i jęczeć. Ale robił na wszystkich wrażenie swoim wyglądem. Potem wypłynęliśmy na jezioro. No i oczywiście, jak wcześniej była ładna pogoda, tak na jeziorze przyszły chmury, wiatr, kołysanie i zacząłem się bać, jak tez my to wrócimy i dopłyniemy do brzegu. Byłem też zły na siebie, że zabrałem tego psa. No bo skoro on taki bojący się, myślę, to pewnie zaraz mi zacznie piszczeć, jęczeć i największy problem to będą miał z nim. A tu nie. Mimo że bujało nie możliwie, to ten wylazł na sam dziób i w to mi graj. Mogło bujać, robić co chcesz, Piksel był w siódmym niebie. Co najwyżej czasem odwrócił głowę, żeby go fala centralnie w pysk nie chlapała.

422
Jakoś dopłynęliśmy i zaraz pies mógł płynąć dalej z Pańcią. Wypuścili się.

615
Ogólnie, to czworonożny gad był tak szczęśliwy, że potem nawet jak się ten kajak na brzeg wyciągało, t biegł jeszcze za nim. Zresztą, związki są ścisłe. Nie tylko, że przepłynął całą Krutynię, ale ogólnie też tutaj go „pozyskaliśmy”. Kawał francy, bo kawał francy, ale dodam, że szczęśliwie pozyskaliśmy.

z_brzeguPrzeczytałem w gazecie, że w Krakowie miał się odbyć jakiś protest przeciwko opozycji. Nie odbył się, ale ogólnie – cóż to za kuriozum, rodem chyba z PRL. Jaki to ma sens w ogóle?Jaki ma sens protest przeciwko opozycji, skoro opozycja nie rządzi i nic nie może. Protestuje się więc przeciwko czemuś, co na nasze życie ma ledwie śladowy wpływ. Jaki ma sens protest przeciwko opozycji w sytuacji, gdy władza ma ponad 40% poparcia, a opozycja rozproszona. Poza tym tchnie to „peerelem”, gdyż zupełna spontaniczność i oddolność takiego ruchu jest mało prawdopodobna. Absurd jak z Barei. Tak jak z „ta pani w tym płaszczu przyszła i w nim wychodzi” - odczytywane z kartki ze złym akcentem.

Poza2

A kajakiem to potem przez wiele dni popływaliśmy, po to przyjechaliśmy właściwie.

koniec

niedziela, 19 listopada 2017, elef7

Polecane wpisy

zBLOGowani.pl